Wyszłam z ukrycia.
- A gdybym była wrogiem? Chciałabym cię zabić, a ty zamiast sprawdzić
kto cię śledzi szedłeś dalej. Masz być czujny, każdy może cię zabić -
powiedziałam i spojrzałam na wodę... chciałam popływać jednak wolałam
robić to sama. Nawet gdy mój towarzysz jest kilka metrów dalej i zajął
się instrumentem.
- Czyżby ktoś tu się o mnie martwił? - uśmiechnął się lekko i uniósł
jedno brew. Nagle zaczęłam się śmiać.. ja martwić się!? Dobre.. w kojcu
otarłam łzę i spojrzałam na niego.
- Nie... raczej nie. Muszę dbać o wszystkich ale to nie znaczy,że będę
się o nich martwić. Pamiętaj, jest drużyna, ale nikt dupy ci ratować nie
będzie. Chyba, że wydam takie polecenie... ale nie ważne. Po prosto na
następny raz bądź bardziej ogarnięty- rzekłam i już nie było widać po
mnie, że się śmiałam.
- Powiedz mi co się tutaj dzieje... - powiedział poważnie jakby odpowiedź na to pytanie mogło uratować jego życie.
- Wystarczy dobrze spojrzeć by wszystko zrozumieć - powiedziałam i
położyłam się na piasku obok wody. Wpatrywałam się w drzewa, a raczej
ich korony, liście, ptaki no i słonce. Nasza gwiazda ogrzewała mnie, a
ja zamknęłam oczy.
- A ty niby po przez patrzenie wszystko zrozumiałaś ? - zapytał i prychnął.
- Nie mi wytłumaczyli - odpowiedziałam i podniosłam się do siadu. Wpatrywałam się w wodę z wielkim zainteresowaniem, nagle usłyszałam jak ktoś nadepnął na gałązkę. Zerwałam się szybko i wyjęłam bat, który zawsze jest przywiązany do moich spodni. Ruszyłam w kierunku dźwięku, jednak to co ujrzałam było jedynie łosiem. Wycofałam się by zwierze mogło w spokoju zjeść, nie było trzeba go stresować. Usłyszałam jak Calum zaczyna znów grać na gitarze, łoś uniósł uszy i odbiegł. Westchnęłam i wróciłam do chłopaka.
- Nie jesteś tutaj sam, nie graj w lesie, płoszysz zwierzęta - powiedziałam do niego, a ten pzerwał granie i spojrzał na mnie zdziwiony.
- Czemu ty tak o to dbasz? - zapytał, a ja odwróciłam się do niego plecami.
- Choć ci pokaże czemu, może zrozumiesz - powiedziałam, a on chyba zainteresowany wstał szybko i podszedł do mnie.
- Pójdę odnieść gitarę... - odpowiedział szybko i ruszył w stronę zamku, ja zostałam, postanowiłam, że skorzystam z tej chwili i ogrzać się na słońcu. Rzadko to robiłam, miałam za mało czasu by cieszyć się takimi duperelami.
~*~*~*~*
Calum wrócił po około 15 minutach.
- Masz być cicho - powiedziałam, a on skinął mi głową. Ruszyłam na południe, szliśmy szybko. Moje nogi znały już tą trasę na pamięć, Calum szedł głośniej jednak nie mogłam na to narzekać. Nie był do tego przyzwyczajony. Przeskoczyłam przez mały strumyk wody, a chłopak zrobił to samo. Gdy już doszliśmy do miejsca, kazałam chłopakowi iść bliżej mnie. Uśmiechnął się, a ja wywróciłam oczami, podeszłam do kraty która była pod wysokim napięciem, był to koniec terenu. Kamery akurat w tym miejscu nie sięgały, a ojciec wiedział, że z tego skorzystam. Odwróciłam się do najbliższego drzewa i wspięłam się na nie, spojrzałam na dół do chłopaka, który patrzył do mnie jak na jakiegoś obcego.
- Wchodź - powiedziałam bez głośnie. Zrozumiał, zaczął wchodzić, a ja usiadłam na jednej z grubszych gałęzi od strony krat. Calum usiadł obok mnie, a ja spojrzałam na niego.
- A teraz spójrz za kraty, jest dam drzewo jabłoni jako jedyne - szepnęłam, a chłopak skinął głową.
- Spójrz do dołu, na samą ziemię - kontynuowałam, spojrzał do dołu. Ujrzał tam małe wilki i jednego liska, matkę wilków i ojca.
- Tak się czuje w naszej drużynie, jak odmieniec, wszystko wiem, wszyscy się mnie słuchaj, a tak naprawdę nie wiedzą dlaczego. Zwierzęta to nasze oblicza, dlatego je szanuje - powiedziałam i teraz ja spojrzałam na zwierzęta.
- Ciągnęłaś mnie taki kawał by zobaczyć wilka i lisa? - zapytał nie dowierzając.
- Pokazałabym ci coś jeszcze, ale nie jesteś tego godzien i się wygadasz - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko. A on patrzył na mnie lekko zły.
- Dotrzymuje tajemnic - powiedział, a ja prychnełam.
- Nie przed siostrą która by to wykorzystała, jest tutaj droga ucieczki jednak tylko ja o niej wiem, pokazał byś jej ją - rzekłam i zeskoczyłam z drzewa oddalając się do zamku.
Calum? Nie czytam tego drugi raz bo zaraz wszystko poprawie i wyjdzie, że nic nie napisze xD
Od Calum'a CD "Setny" Katfrin
- Nie pierdolniesz mi. Jestem silniejszy - westchnąłem. - Wytłumaczysz mi co tu się odkurwia? Proszę.
- Nie. Nie jesteś upoważniony żeby o tym wiedzieć rozumiesz. Teraz mnie zostaw. Idę do siebie – wyrwała mi się, a raczej pozwoliłem jej odejść. Jade miała rację. Ona coś ukrywa. Wie o wiele za dużo.
~**~
Bez Jade jest jakoś tak nudno. Błąkam się po zamku od samego rana nie wiem co ze sobą zrobić. Wziąłem gitarę i papierosy. Czas trochę się rozluźnić i odpocząć od tego wszystkiego. Z tego co się dowiedziałem teren dworu jest dość duży więc na pewno znajdę jakieś spokojne miejsce żeby mieć trochę spokoju. Przy okazji odwiedzę siostrę.
Szedłem przez las. Cały czas wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi. W sumie byłem pewny, że ktoś za mną lezie. Postanowiłem to zignorować. To zapewne jeden ze strażników. Boją się, że ucieknę czy coś. Po niecałej godzinie marszu doszedłem do niewielkiego jeziorka. Ujdzie. Usiadłem na jednym z powalonych drzew i zapaliłem. Zacząłem grać nucąc cicho coś pod nosem. Kiedy tu przyszedłem zauważyłem blond włosy przemieszczające się między drzewami.
-Setna weź już wyjdź -westchnąłem wygaszając papierosa o konar. -Nie udawaj, że mnie nie słyszysz. Dobrze wiem, że tam siedzisz.
<Setna ninja?>
Od Katfrin "Setny" CD Calum'a
Patrzyłam jak chłopak gra na gitarze cicho śpiewa, jednak słowa dobiegały do mnie. Kiedy przerwał odłożył instrumenty,a sam bardziej się rozłożył i spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
- Muszę już iść i tak za długo siedziałam... muszę załatwić sprawy związane z próba ucieczki twojej siostry - powiedziałam zła na to, że dziewczyną dołożyła mi pracy.
- Myślałem, że to robi Lord. Czyli ty jednak nie masz dnia wolnego? - zadał pytania, wstałam i spojrzałam na niego.
- Nieraz lepiej jest nie wiedzieć... nie wiedza jest bezpieczniejsza - rzekłam i zaczęłam się oddalać.
- Czyli nie masz wolnego dnia - powiedział jedynie, a ja wywróciłam oczami.
- Nigdy nie miałam, ani dnia, a n nocy - powiedziałam i westchnęłam ponownie. Oddaliłam się od chłopaka kierując się do.pokoju ojca.
~*~*~*~*~
Była pierwsza w nocy, jak zawsze nie spałam, chodziłam po korytarzach, postanowiłam, że zobaczę jak się czuje dziewczyna w izolatce. Poszłam więc do strażnika który ją pilnował, wpuścił mnie, a ja spojrzałam na dziewczynę która spała na twardym drewnianym łóżku.
- Nie ma tutaj ucieczki... jesteś już na zawsze jesteś własnością Lorda - szepnąłem samą do siebie i wyszłam. Strażnik skinął mi, a ja spojrzałam w jego oczy.
- Przetrzymaj ją do wtorku, niech ma jedzenie i wodę ale tylko wtedy masz d niej wchodzić - rzekłam, a on mi skinął. Wróciłam do zamku, a tam natknęłam się na Calum'a.
- Czemu byłaś u Jade? - zapytał, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.. no tak.musiał mnie widzieć, ale czemu nie był w swoim pokoju on w pobliżu zamku? Izolatka Jade była dość daleko.
- Mówiłam ci już. Nie wiedza jest lepsza - powiedziałam i chciałam g wyminąć by iść d pokoju, jednak ten złapał mnie za nadgarstek i przybliżył do siebie
- Nie dotykaj mnie - powiedziałam, jednak chłopak Nie zamierzał puścić więc zaczęłam się wyrywać. Trzymał zbyt mocno, uspokoiła się, a on zaczął poluźniać uchwyt. Postanowiłam poczekać jeszcze chwilę, ciepło jego dłoni... to wszystko mnie brzydziło i wywołał dreszcz strachu.
- Czemu byłaś u Jade? Czemu boisz się dotyku? Czemu tyle wiesz? - zapytał, a ja spojrzałam w jego oczu.
- To ka ustalam ile kto dni siedzi w izolatce i co.dostań. Miałam trudne dzieciństwo. Bo jestem tutaj dłużej, a jeśli mnie zaraz nie puścisz przypierdole ci- syknęłam, a moje oczy zrobiły się szkliste. Przypomniałam sobie jak mnie dotykali... ich rozkazy... nie! Nie możesz o tym myśleć...
Calum? xD
- Muszę już iść i tak za długo siedziałam... muszę załatwić sprawy związane z próba ucieczki twojej siostry - powiedziałam zła na to, że dziewczyną dołożyła mi pracy.
- Myślałem, że to robi Lord. Czyli ty jednak nie masz dnia wolnego? - zadał pytania, wstałam i spojrzałam na niego.
- Nieraz lepiej jest nie wiedzieć... nie wiedza jest bezpieczniejsza - rzekłam i zaczęłam się oddalać.
- Czyli nie masz wolnego dnia - powiedział jedynie, a ja wywróciłam oczami.
- Nigdy nie miałam, ani dnia, a n nocy - powiedziałam i westchnęłam ponownie. Oddaliłam się od chłopaka kierując się do.pokoju ojca.
~*~*~*~*~
Była pierwsza w nocy, jak zawsze nie spałam, chodziłam po korytarzach, postanowiłam, że zobaczę jak się czuje dziewczyna w izolatce. Poszłam więc do strażnika który ją pilnował, wpuścił mnie, a ja spojrzałam na dziewczynę która spała na twardym drewnianym łóżku.
- Nie ma tutaj ucieczki... jesteś już na zawsze jesteś własnością Lorda - szepnąłem samą do siebie i wyszłam. Strażnik skinął mi, a ja spojrzałam w jego oczy.
- Przetrzymaj ją do wtorku, niech ma jedzenie i wodę ale tylko wtedy masz d niej wchodzić - rzekłam, a on mi skinął. Wróciłam do zamku, a tam natknęłam się na Calum'a.
- Czemu byłaś u Jade? - zapytał, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.. no tak.musiał mnie widzieć, ale czemu nie był w swoim pokoju on w pobliżu zamku? Izolatka Jade była dość daleko.
- Mówiłam ci już. Nie wiedza jest lepsza - powiedziałam i chciałam g wyminąć by iść d pokoju, jednak ten złapał mnie za nadgarstek i przybliżył do siebie
- Nie dotykaj mnie - powiedziałam, jednak chłopak Nie zamierzał puścić więc zaczęłam się wyrywać. Trzymał zbyt mocno, uspokoiła się, a on zaczął poluźniać uchwyt. Postanowiłam poczekać jeszcze chwilę, ciepło jego dłoni... to wszystko mnie brzydziło i wywołał dreszcz strachu.
- Czemu byłaś u Jade? Czemu boisz się dotyku? Czemu tyle wiesz? - zapytał, a ja spojrzałam w jego oczu.
- To ka ustalam ile kto dni siedzi w izolatce i co.dostań. Miałam trudne dzieciństwo. Bo jestem tutaj dłużej, a jeśli mnie zaraz nie puścisz przypierdole ci- syknęłam, a moje oczy zrobiły się szkliste. Przypomniałam sobie jak mnie dotykali... ich rozkazy... nie! Nie możesz o tym myśleć...
Calum? xD
Od Christiana
Trening, spanie, jedzenie i tak cały dzień. Wpadłem chyba w jakąś rutynę z której nie mogę się uwolnić. Westchnął,a zimna woda spywała po moim nagim ciele. W końcu schyliłem się by wziąć szampon i żel. Umyłem się i wyszedłem spod prysznicową, wytarłem włosy jednak nadal zostały wilgotne, samę wyschną... wytarłem resztę ciała. Założyłem spodnie do ćwiczeń i wziąłem napój izotermicznu zrobiony z pomarańczy, jeden z moich ulubionych. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem w stronę siłowni, było tam już kilka osób, Terra, Setna oraz Isabelle. Wszedłem na bierznie i włączyłem ją, nieraz upijałem napój który stał na parapecie obok. Do siłowni weszła jaką nową. Spojrzałem na Setne która zwykle przedstawiała nam nowych jednak ta słuchała muzyki przez mp4. Westchnął i przywołałem dziewczynę gestem ręki. Podeszła do mnie, a ja uśmiechnąłem się lekko
- Idź do Setny ona c wszystko wytłumaczy, to ta blondynka po lewej ma słuchawki, a tak w ogóle jestem Christian - powiedziałem, a ona skinęła mi.
- Katrins, możesz mówić Kat - odpowiedziała, wyłączyłem bierznie i po chwili stałem obok dziewczyny. Napiłem się, a Kat przyglądała się moim tatuażą na brzuchu.
- Ile czasu już tu jesteś? - zapytała, a ja wzruszyłem ramionami.
- Teraz leci piąty rok - powiedziałem, a ona zrobiła wielkie oczy.
- I nadal nie wiesz o co chodzi? - zapytała.
- Lord z nam nie rozmawia, tylko na pierwszym wejściu... pewnie cię witał ale widzisz go ostatni raz. Tylko Setna ma z nim kontakt - powiedział, a ona spojrzała na dziewczynę lekko zdziwiona.
Kat? Proszę bardzo... xD
- Idź do Setny ona c wszystko wytłumaczy, to ta blondynka po lewej ma słuchawki, a tak w ogóle jestem Christian - powiedziałem, a ona skinęła mi.
- Katrins, możesz mówić Kat - odpowiedziała, wyłączyłem bierznie i po chwili stałem obok dziewczyny. Napiłem się, a Kat przyglądała się moim tatuażą na brzuchu.
- Ile czasu już tu jesteś? - zapytała, a ja wzruszyłem ramionami.
- Teraz leci piąty rok - powiedziałem, a ona zrobiła wielkie oczy.
- I nadal nie wiesz o co chodzi? - zapytała.
- Lord z nam nie rozmawia, tylko na pierwszym wejściu... pewnie cię witał ale widzisz go ostatni raz. Tylko Setna ma z nim kontakt - powiedział, a ona spojrzała na dziewczynę lekko zdziwiona.
Kat? Proszę bardzo... xD
Od Lorence CD Katfrin "Setny"
Zeszłam po schodach na dół zakładając podczas tego czarne rękawiczki by nie zostawić śladów. Ubrana w czarny płaszcz, wysokie buty, czarne, luźne spodnie oraz czarną koszulkę zeszłam na sam dół do piwnic domu. Na górze usłyszałam tłuczone szkło i przekleństwo rzucone przez Christiana. Przewróciłam oczami i rozejrzałam sie po pomieszczeniu. Ciemne i zimne piwnice nie należały do najprzyjemniejszych. Szczerze wolałabym zamienić sie z Christianem, ale wolałam nie sprzeciwiać sie wkurzonej Setnie. Na półkach leżało mnóstwo broni palnej i kilka łuków oraz kuszy. Oprócz tego w kącie leżał tuzin strzał a pokój śmierdział zgniłym ciałem które sie rozkłada. Spostrzegłem wielkie metalowe drzwi. Podeszłam do nich lecz były zamknięte. Wyszłam z piwnicy na parter i odszukałam w kuchni Christiana. Właśnie sprawdzał szafki.
-Ej. Weź mi pomóż Chris. Drzwi są zamknięte a mimo wszystko jestem mniej silna niż chłopaki - skrzywiłam sie przy ostatnim zdaniu.
Jego twarz rozjaśnił uśmiech. Zaprowadziłam go do tajemniczych drzwi. Po chwili dołączyła do nas Setna cała z krwi. Ewidentnie nie swojej krwi.
-Zabiłaś go? - uniosłam brew.
Uśmiechnęła sie złowieszczo i to mi wystarczyło. To dobrze bo dom teraz stoi pusty. No może oprócz tego że jesteśmy tu my. Christian wyważył drzwi. W pomieszczeniu było mnóstwo trupów. Uciętych rąk, palców i nóg.
-Bleee - powiedziałam - Jak on może to trzymać w domu?
-Najwidoczniej lubi - wyszczerzył sie chłopak.
-Daj spokój Christian. Isabelle? Pomożesz mi i sprawdzisz te kończyny? - włączyła sie Setna.
Kiwnęłam głową. Sprawdzając szczątki ludzi natrafiłam na jakiś plakat. Przedstawiał odciętą głowę Lorda. Odskoczyłam do tyłu i wpadłam na stół. Zaklęłam.
-Setna? Musisz to zobaczyć - powiedziałam do blondynki stojącej obok mnie i patrzącej na martwych ludzi.
Setna? Liczę na twoją wenę bo mi jej brak.
-Ej. Weź mi pomóż Chris. Drzwi są zamknięte a mimo wszystko jestem mniej silna niż chłopaki - skrzywiłam sie przy ostatnim zdaniu.
Jego twarz rozjaśnił uśmiech. Zaprowadziłam go do tajemniczych drzwi. Po chwili dołączyła do nas Setna cała z krwi. Ewidentnie nie swojej krwi.
-Zabiłaś go? - uniosłam brew.
Uśmiechnęła sie złowieszczo i to mi wystarczyło. To dobrze bo dom teraz stoi pusty. No może oprócz tego że jesteśmy tu my. Christian wyważył drzwi. W pomieszczeniu było mnóstwo trupów. Uciętych rąk, palców i nóg.
-Bleee - powiedziałam - Jak on może to trzymać w domu?
-Najwidoczniej lubi - wyszczerzył sie chłopak.
-Daj spokój Christian. Isabelle? Pomożesz mi i sprawdzisz te kończyny? - włączyła sie Setna.
Kiwnęłam głową. Sprawdzając szczątki ludzi natrafiłam na jakiś plakat. Przedstawiał odciętą głowę Lorda. Odskoczyłam do tyłu i wpadłam na stół. Zaklęłam.
-Setna? Musisz to zobaczyć - powiedziałam do blondynki stojącej obok mnie i patrzącej na martwych ludzi.
Setna? Liczę na twoją wenę bo mi jej brak.
Od Calum'a CD Katfrin
- Mówię ci, że z nią jest coś nie tak - Jade leżała na swoim łóżku. Szkicowała coś w swoim zeszycie.
- W jakim sensie? -siedziałem na podłodze opierając się o jej łóżko. Próbowałem nastroić nową gitarę. Kupiłem ją kilka godzin przed przylotem kruka więc nie miałem na to wcześniej czasu.
- No wiesz… Coś ukrywa. Nie zauważyłeś tego? W ogóle jest jakaś taka dziwna.
- Wydaje ci się -chyba to mam.
- Walić to. Idę na spacer.
- Mówiąc to masz na myśli próbę ucieczki? - podniosłem na nią wzrok kiedy stała już przy szafie.
- Dokładnie. Tym razem mi się uda.
- Zapowiada się kolejny cudowny dzień spędzony w izolatce, co? - w odpowiedzi pokazała mi tylko środkowego palca i wystawiła język. - Bardzo dojrzale.
~**~
Siedziałem w głównym pomieszczeniu rezydencji. Wylegiwałem się w fotelu brzdąkając coś na gitarze. Szczerze w tym momencie nie miałem ochoty wstawać. Powoli zmieniam się w Jade…
- My mama said that it was ok, Mama said that it was quite alright… - w sumie dalej nie pamiętam.
- Puśćcie mnie! Przecież jeszcze nic nie zrobiłam! - Jade w towarzystwie dwóch strażników przemierzała korytarz. Nagrabiła sobie to teraz ma. Dobrze wiedziała, że nie powinna tego robić. Zaraz za nimi szła Setna. Blondyna pokręciła głową widząc moją siostrę. Odwróciła głowę w moją stronę. Uśmiechnąłem cię do niej. Tak jak się po niej spodziewałem nie odwzajemniła mojego gestu. Ale… O MÓJ BOŻE, W KTÓREGO NIE WIERZĘ! podeszła do mnie.
-Zająłbyś się czymś bardziej pożytecznym - oparła się o tył fotela, na którym leżałem.
- Jakoś niespecjalnie mi się chce. W sumie mówiłaś, że mamy dzisiaj spokój -wzruszyłem ramionami.
- Co nie znaczy, że powinieneś go spędzić na leżeniu cały dzień.
- A tam gadasz. Może ty się w końcu trochę wyluzujesz co? - patrzyłem na struny próbując przypomnieć sobie chwyty jednej z piosenek, którą kiedyś śpiewałem bez przerwy. Westchnęła głośno. Usiadła na sofie stojącej obok fotela, na którym się wylegiwałem. - Tak łatwo cię przekonałem?
- Powiedzmy, że jestem zmęczona i przyda mi się chwila odpoczynku.
Siedzieliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy. Co chwila coś brzdąkałem próbując przypomnieć sobie rytm tej piosenki. No nie szło.
- Możemy teraz lepiej się poznać – puściłem oczko w jej stronę. Wywróciła oczami. - Jesteś emo czy coś? - zaśmiałem się. W odpowiedzi strzeliła sobie facepalma. - No co? Wyglądasz na taką… No wiesz… 'Życie nie ma sensu. Potnę się.' I właśnie wtedy przypomniałem sobie tekst tej krótkiej, wspaniałej pieśni. - Dobra. Teraz słuchaj tego. Pasuje prawie idealnie do ciebie.
>>Kilk(piosenka)<<
(W wyobraźni mamy piękny, męski głos, tak?)
<Seciu? Seta? Jak wódka.>
- W jakim sensie? -siedziałem na podłodze opierając się o jej łóżko. Próbowałem nastroić nową gitarę. Kupiłem ją kilka godzin przed przylotem kruka więc nie miałem na to wcześniej czasu.
- No wiesz… Coś ukrywa. Nie zauważyłeś tego? W ogóle jest jakaś taka dziwna.
- Wydaje ci się -chyba to mam.
- Walić to. Idę na spacer.
- Mówiąc to masz na myśli próbę ucieczki? - podniosłem na nią wzrok kiedy stała już przy szafie.
- Dokładnie. Tym razem mi się uda.
- Zapowiada się kolejny cudowny dzień spędzony w izolatce, co? - w odpowiedzi pokazała mi tylko środkowego palca i wystawiła język. - Bardzo dojrzale.
~**~
Siedziałem w głównym pomieszczeniu rezydencji. Wylegiwałem się w fotelu brzdąkając coś na gitarze. Szczerze w tym momencie nie miałem ochoty wstawać. Powoli zmieniam się w Jade…
- My mama said that it was ok, Mama said that it was quite alright… - w sumie dalej nie pamiętam.
- Puśćcie mnie! Przecież jeszcze nic nie zrobiłam! - Jade w towarzystwie dwóch strażników przemierzała korytarz. Nagrabiła sobie to teraz ma. Dobrze wiedziała, że nie powinna tego robić. Zaraz za nimi szła Setna. Blondyna pokręciła głową widząc moją siostrę. Odwróciła głowę w moją stronę. Uśmiechnąłem cię do niej. Tak jak się po niej spodziewałem nie odwzajemniła mojego gestu. Ale… O MÓJ BOŻE, W KTÓREGO NIE WIERZĘ! podeszła do mnie.
-Zająłbyś się czymś bardziej pożytecznym - oparła się o tył fotela, na którym leżałem.
- Jakoś niespecjalnie mi się chce. W sumie mówiłaś, że mamy dzisiaj spokój -wzruszyłem ramionami.
- Co nie znaczy, że powinieneś go spędzić na leżeniu cały dzień.
- A tam gadasz. Może ty się w końcu trochę wyluzujesz co? - patrzyłem na struny próbując przypomnieć sobie chwyty jednej z piosenek, którą kiedyś śpiewałem bez przerwy. Westchnęła głośno. Usiadła na sofie stojącej obok fotela, na którym się wylegiwałem. - Tak łatwo cię przekonałem?
- Powiedzmy, że jestem zmęczona i przyda mi się chwila odpoczynku.
Siedzieliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy. Co chwila coś brzdąkałem próbując przypomnieć sobie rytm tej piosenki. No nie szło.
- Możemy teraz lepiej się poznać – puściłem oczko w jej stronę. Wywróciła oczami. - Jesteś emo czy coś? - zaśmiałem się. W odpowiedzi strzeliła sobie facepalma. - No co? Wyglądasz na taką… No wiesz… 'Życie nie ma sensu. Potnę się.' I właśnie wtedy przypomniałem sobie tekst tej krótkiej, wspaniałej pieśni. - Dobra. Teraz słuchaj tego. Pasuje prawie idealnie do ciebie.
>>Kilk(piosenka)<<
(W wyobraźni mamy piękny, męski głos, tak?)
<Seciu? Seta? Jak wódka.>
Od Katfrin "Setny" CD Calum'a
Zatrzymałam chłopaka, stał przed mną, a ja mu nie dałam wyjść.
- Wybacz złotko ale muszę wiedzieć wszystko - powiedziałam z udawanym uśmiechem, który trzymał się na mojej twarzy całe 3 sekundy...
- Wybaczam, ale tego nie będziesz wiedziała - odpowiedział i wyjął papier z nosa i wyrzucił go do kosza. Chciał wyjść ale nadal nie dawałam mu tego zrobić. Przytrzymał mnie w talii i odsunął w prawo wychodząc, puścił mnie, a ja piorunowałam go wzrokiem.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj - syknęłam w jego stronę wściekła. Nienawidzę dotyku... brzydzę się nim. Przypomina mi on dzieciństwo.
- Dotyk ci przeszkadza? - zapytał trafiając w seto, zdziwiłam się, że od razu wiedział o co chodzi.
- Nie wszystko musisz wiedzieć złotko - powiedziałam i odwróciłam się od niego znów wychodząc na dwór. Bezsenność... i tak już nie zasnę, a zamiast przewracać się z prawej na lewą stronę łóżka wolałam pobiegać.
~*~*~*~*~*
Koło piątej rano byłam już w pokoju, biegałam koło godziny, a resztę czasu trochę ćwiczyłam i odpoczywałam przed zamkiem. Wzięłam długi prysznic, umyłam włosy, które wysuszyłam, umalowałam się i założyłam zwykły strój. Dziś niedziela więc nie było żadnych ćwiczeń, był czas wolny. Koło siódmej poszłam na śniadanie, zauważyłam, że przy jednym stoliku siedzą wszyscy więc i ja przy nim usiadłam z taca i jedzeniem oraz dwoma kubkami kawy.
- Dobrze... dziś macie wolne, robicie co chcecie, jednak nie wychodzicie po za teren Lorda, jutro jednak macie być wypoczęci i w całości. Jeśli dowiem się, że któreś wyszło po za teren, biło się, zaatakowało strażnika czy coś im ukradło podejdziecie do kary bez żadnych ale - powiedziałam i sięgnęłam po napój.
- Czemu tyle wiesz? Czemu nam rozkazujesz? - zapytała Jade, była jedną z nowych, siostra Calum'a. Wszyscy patrzyli na mnie oczekując odpowiedzi.
- Jestem tutaj dłużej - odpowiedziałam jednak nie była to prawda. Nie zauważyli tego, a ja położyłam prawą nogę na krześle na którym siedziałam. Lewą dłonią trzymałam mrożoną kawę, upiłam kilka łyków i od razu poczułam się lepiej. Spojrzałam na jedzenie i niema od razu odwróciłam wzrok, to nie jest dla mnie...
Calum?
- Wybacz złotko ale muszę wiedzieć wszystko - powiedziałam z udawanym uśmiechem, który trzymał się na mojej twarzy całe 3 sekundy...
- Wybaczam, ale tego nie będziesz wiedziała - odpowiedział i wyjął papier z nosa i wyrzucił go do kosza. Chciał wyjść ale nadal nie dawałam mu tego zrobić. Przytrzymał mnie w talii i odsunął w prawo wychodząc, puścił mnie, a ja piorunowałam go wzrokiem.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj - syknęłam w jego stronę wściekła. Nienawidzę dotyku... brzydzę się nim. Przypomina mi on dzieciństwo.
- Dotyk ci przeszkadza? - zapytał trafiając w seto, zdziwiłam się, że od razu wiedział o co chodzi.
- Nie wszystko musisz wiedzieć złotko - powiedziałam i odwróciłam się od niego znów wychodząc na dwór. Bezsenność... i tak już nie zasnę, a zamiast przewracać się z prawej na lewą stronę łóżka wolałam pobiegać.
~*~*~*~*~*
Koło piątej rano byłam już w pokoju, biegałam koło godziny, a resztę czasu trochę ćwiczyłam i odpoczywałam przed zamkiem. Wzięłam długi prysznic, umyłam włosy, które wysuszyłam, umalowałam się i założyłam zwykły strój. Dziś niedziela więc nie było żadnych ćwiczeń, był czas wolny. Koło siódmej poszłam na śniadanie, zauważyłam, że przy jednym stoliku siedzą wszyscy więc i ja przy nim usiadłam z taca i jedzeniem oraz dwoma kubkami kawy.
- Dobrze... dziś macie wolne, robicie co chcecie, jednak nie wychodzicie po za teren Lorda, jutro jednak macie być wypoczęci i w całości. Jeśli dowiem się, że któreś wyszło po za teren, biło się, zaatakowało strażnika czy coś im ukradło podejdziecie do kary bez żadnych ale - powiedziałam i sięgnęłam po napój.
- Czemu tyle wiesz? Czemu nam rozkazujesz? - zapytała Jade, była jedną z nowych, siostra Calum'a. Wszyscy patrzyli na mnie oczekując odpowiedzi.
- Jestem tutaj dłużej - odpowiedziałam jednak nie była to prawda. Nie zauważyli tego, a ja położyłam prawą nogę na krześle na którym siedziałam. Lewą dłonią trzymałam mrożoną kawę, upiłam kilka łyków i od razu poczułam się lepiej. Spojrzałam na jedzenie i niema od razu odwróciłam wzrok, to nie jest dla mnie...
Calum?
Od Calum'a CD Katfrin
- Zacznijmy od tego, że jest po - zerknąłem na zegarek. - Trzeciej
złotko. Nie chce mi się -wyciągnąłem się rownocześnie ziewając.
Dziewczyna przewróciła oczami. - pójdę już do siebie.
- Krew ci leci - mruknęła patrząc na mnie.
- Hm? - podniosłem jedną brew do góry.
- No z nosa - kiedy to powiedziała poczułem metaliczny posmak w ustach. Cho*lera znowu.
- Masz może chusteczkę? - odchyliłem głowę do tylu i zasłoniłem nos ręką żeby nie pobrudzić wszystkiego krwią. Podkręciła przecząco głową. Skierowałem się do najbliższej toalety. Przemyłem twarz zimną wodą po czym włożyłem papier do nosa żeby zatamować krwawienie. W drzwiach stanęła Setna. Patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Co ci się stało? Biłeś się wcześniej czy jak?
- Nie musi pani wszystkiego wiedzieć - uśmiechnąłem się do niej nieznacznie. Mruknęła coś niezrozumiałego dla mnie pod nosem. Zerknąłem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałem komicznie z tym papierem w nosie. Powoli przestaje być biały. Ehh... - Będę już szedł.
Katfrin?
- Krew ci leci - mruknęła patrząc na mnie.
- Hm? - podniosłem jedną brew do góry.
- No z nosa - kiedy to powiedziała poczułem metaliczny posmak w ustach. Cho*lera znowu.
- Masz może chusteczkę? - odchyliłem głowę do tylu i zasłoniłem nos ręką żeby nie pobrudzić wszystkiego krwią. Podkręciła przecząco głową. Skierowałem się do najbliższej toalety. Przemyłem twarz zimną wodą po czym włożyłem papier do nosa żeby zatamować krwawienie. W drzwiach stanęła Setna. Patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Co ci się stało? Biłeś się wcześniej czy jak?
- Nie musi pani wszystkiego wiedzieć - uśmiechnąłem się do niej nieznacznie. Mruknęła coś niezrozumiałego dla mnie pod nosem. Zerknąłem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałem komicznie z tym papierem w nosie. Powoli przestaje być biały. Ehh... - Będę już szedł.
Katfrin?
Od Katfrin "Setny" CD Lorence
- Szykuj się, jedziemy zabić - powiedziałam i wyszłam z jej pokoju idąc do swojego. Jakiś gość groził mojemu ojcu, że go zniszczy i nie będzie nawet władał swoją dupą. Zniszczę skurwiela... zabije jego rodzinę i jego samego. Pożałuje tych słów... nikt nie będzie groził mojej rodzinie. NIKT. NIGDY. Zatrzasnęłam drzwi do pokoju i przebrałam się w czarne ubrania, idzie z nami połowa drużyny... a raczej ci którzy są dłużej. Czyli ja, Christian i Lorence.
~*~*~*~*~*
Staliśmy przed domem tego sukinsyna i czekaliśmy na dobry moment wtargnięcia. Była noc, koło drugiej w nocy. Jego teren był chroniony jednak gówno dadzą mu ci ochroniarze i alarmy, które za 2 minuty zostaną wyłączone. Czekałam na znak w ukryciu, a dokładnie za krzakami pobliskiego parku, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 1:05 tyle dokładnie zostało do rozpoczęcia akcji.
- Ile jeszcze? Siedzimy tutaj dobre pół godziny - powiedziała Lorence.
- Za chwilę będziemy dłużej jak nie będziecie cicho, macie się mnie słuchać, ochraniać siebie nawzajem i każde ma wyjść z tego całe. Jeśli ktoś sprzeciwi się rozkazowi wyląduje w izolatce - powiedziałam i odwróciłam się do nich na chwilę by następnie spojrzeć ponownie na zegarek.
- Mamy 25 sekund - rzekłam... 24,23,22,21,20... aż w końcu wskazał na dziesięć sekund, wyszłam zza krzaków i ruszyłam biegiem w kierunku bramy, reszta pobiegła za mną. Zauważyłam 4 ochroniarzy...
- Lorence bierzesz łysego, Christian bierz tego w tych zjeba*ych niebieskich butach, a ja biorę tych dwóch. Mamy dziesięć minut na całą akcje, potem włączą się alarmy wiec się ruszajcie! - szepnęłam i nacisnęłam na słowo: alarmy. Przeszłam przez ogrodzenie i rzuciłam nożem w mojego pierwszego przeciwnika, trafiłam w szyje, a ten wydął z siebie jęk i upadł na ziemie. Podbiegłam do drugiego, reszta ochroniarzy padła, a ja swojemu szybko skręciłam kark.
- Byli pijani... - powiedziałam, wyzywa mojego ojca, a na swoich ochroniarzy ma pijanych ludzi....
- Tak w pracy - prychnęła Lorence.
- Isabell idziesz do piwnicy, Christian ty parter ja biorę górę - powiedziałam i podbiegłam do domu, nachyliłam się nad zamkiem i chwilę nad nim posiedziałam zanim usłyszeliśmy cichy brzdęk otwieranych drzwi. Weszłam do domu i od razu poszłam na górę gdzie były sypialnie, jest tam pewnie ten kutas...
Lorence?
~*~*~*~*~*
Staliśmy przed domem tego sukinsyna i czekaliśmy na dobry moment wtargnięcia. Była noc, koło drugiej w nocy. Jego teren był chroniony jednak gówno dadzą mu ci ochroniarze i alarmy, które za 2 minuty zostaną wyłączone. Czekałam na znak w ukryciu, a dokładnie za krzakami pobliskiego parku, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 1:05 tyle dokładnie zostało do rozpoczęcia akcji.
- Ile jeszcze? Siedzimy tutaj dobre pół godziny - powiedziała Lorence.
- Za chwilę będziemy dłużej jak nie będziecie cicho, macie się mnie słuchać, ochraniać siebie nawzajem i każde ma wyjść z tego całe. Jeśli ktoś sprzeciwi się rozkazowi wyląduje w izolatce - powiedziałam i odwróciłam się do nich na chwilę by następnie spojrzeć ponownie na zegarek.
- Mamy 25 sekund - rzekłam... 24,23,22,21,20... aż w końcu wskazał na dziesięć sekund, wyszłam zza krzaków i ruszyłam biegiem w kierunku bramy, reszta pobiegła za mną. Zauważyłam 4 ochroniarzy...
- Lorence bierzesz łysego, Christian bierz tego w tych zjeba*ych niebieskich butach, a ja biorę tych dwóch. Mamy dziesięć minut na całą akcje, potem włączą się alarmy wiec się ruszajcie! - szepnęłam i nacisnęłam na słowo: alarmy. Przeszłam przez ogrodzenie i rzuciłam nożem w mojego pierwszego przeciwnika, trafiłam w szyje, a ten wydął z siebie jęk i upadł na ziemie. Podbiegłam do drugiego, reszta ochroniarzy padła, a ja swojemu szybko skręciłam kark.
- Byli pijani... - powiedziałam, wyzywa mojego ojca, a na swoich ochroniarzy ma pijanych ludzi....
- Tak w pracy - prychnęła Lorence.
- Isabell idziesz do piwnicy, Christian ty parter ja biorę górę - powiedziałam i podbiegłam do domu, nachyliłam się nad zamkiem i chwilę nad nim posiedziałam zanim usłyszeliśmy cichy brzdęk otwieranych drzwi. Weszłam do domu i od razu poszłam na górę gdzie były sypialnie, jest tam pewnie ten kutas...
Lorence?
Od Katfrin "Setny" CD Calum'a
Spojrzałam na zachowanie chłopaka, prychnęłam i zaciągnęłam się papierosem, wypuściłam dum robiąc z niego kółeczka. Wypaliłam do końca i wyrzuciłam go w trawę wstając, byłam w czarnym sportowym staniku i tego samego koloru legginsach więc nie musiałam się przebierać by iść poćwiczyć. Ruszyłam w stronę drążków, rozgrzałam się szybko i zaczęłam ćwiczyć. Podciągnęłam się kilka razy robiąc przy tym brzuszki. Zeskoczyłam następnie na ziemię i spojrzałam na chłopaka, który przyglądał się mi.
- Choć... zobaczymy co umiesz - powiedziałam, a on pierw zdziwił się jednak szybko uśmiechnął się i wstał podchodząc do mnie.
- Ćwiczyłeś kiedyś kalistoteke? - zapytałam, a on spojrzał na mnie jakbym mówiła po chińsku.
- Ćwiczenia na drążkach - wytłumaczyłam mu szybko.
- Nie... ale z chęcią się czegoś nauczę - odpowiedział, a ja odwróciłam się do niego i podeszłam do średniej wysokości drążka, musiałam podskoczyć by się go złapać.
- Kalistotekę trzeba trenować kilka miesięcy by zrobić coś porządnego, nie kilka dni - rzekłam i podciągnęłam się prostując na deskę, trzymałam się jedynie dłońmi, a całe moje ciało było proste. Zacisnęłam mięśnie, a ciężki wysiłek cieszył jak nic innego. Uśmiechnęłam się lekko i znów się wyprostowałam, gest zszedł z twarzy. Spojrzałam na Calum'a, który przyglądał mi się z zaciekawieniem.
- Rób, a nie się patrzysz. Od patrzenia nikt nic umieć nie będzie - skarciłam go.
Calum? Czy tylko moja wena nadaj się do dupy?
- Choć... zobaczymy co umiesz - powiedziałam, a on pierw zdziwił się jednak szybko uśmiechnął się i wstał podchodząc do mnie.
- Ćwiczyłeś kiedyś kalistoteke? - zapytałam, a on spojrzał na mnie jakbym mówiła po chińsku.
- Ćwiczenia na drążkach - wytłumaczyłam mu szybko.
- Nie... ale z chęcią się czegoś nauczę - odpowiedział, a ja odwróciłam się do niego i podeszłam do średniej wysokości drążka, musiałam podskoczyć by się go złapać.
- Kalistotekę trzeba trenować kilka miesięcy by zrobić coś porządnego, nie kilka dni - rzekłam i podciągnęłam się prostując na deskę, trzymałam się jedynie dłońmi, a całe moje ciało było proste. Zacisnęłam mięśnie, a ciężki wysiłek cieszył jak nic innego. Uśmiechnęłam się lekko i znów się wyprostowałam, gest zszedł z twarzy. Spojrzałam na Calum'a, który przyglądał mi się z zaciekawieniem.
- Rób, a nie się patrzysz. Od patrzenia nikt nic umieć nie będzie - skarciłam go.
Calum? Czy tylko moja wena nadaj się do dupy?
Od Terry CD Christiana
Wpatrywałam się w chłopaka trochę zdziwiona. Widzę, że nie tylko ja
jestem taka pewna siebie. Chciało mi się z całej tej sytuacji śmiać. Jak
ja dobrze znałam taki typ. Wykorzystać i zostawić. Nawet mi się nie
przedstawił. No ale, jak zabawa, to zabawa.
Podeszłam do niego i się pochyliłam. Praktycznie stykaliśmy się głowami. Widziałam w jego oczach triumf. Nie tak łatwo, kolego. Nachyliłam się i wyszeptałam:
- Spier*alaj
I wyszłam.
Chciało mi się śmiać. Pierwszy raz mi się coś takiego wydarzyło. Mam nadzieję, że teraz się ode mnie odczepi.
Powtórzyłam sobie w myślach całą sytuację. Trzeba przyznać, jest przystojny. Nawet bardzo. Ale wolę nie pakować się w to bagno. Później bym tego tylko żałowała. A tego nie chcę.
Weszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Niedługo kolacja, więc zdążę się tylko przebrać i trzeba będzie wychodzić.
Sypialnia, choć nie była duża, wyglądała na przestronną. Ściany – fioletowe, a reszta mebli biała. Mimo że dotarłam tu zaledwie wczoraj, już polubiłam to miejsce. Kompletnie inne niż mój stary dom.
W kącie leżało porozwalanych jeszcze kilka rzeczy. Nie miałam jeszcze czasy, aby się rozpakować.
Zgarnęłam byle jakie ciuchy i szybko je założyłam. Do kolacji zostało zaledwie dziesięć minut, więc nie było czasu, żeby się stroić. Brudne ubrania rzuciłam w kąt pokoju. Później to ogarnę.
Do stołówki praktycznie biegłam. Nie lubiłam się spóźniać. Na szczęście zdążyłam na czas. Wzięłam na tacę przygotowane jedzenie, starając się, aby były to produkty lekkie i zdrowe i usiadłam przy stoliku. Tak się złożyło, że wszystkie miejsca były już zajęte, więc siedziałam sama. Przynajmniej będę mogła chwilę pomyśleć.
- Nie spodobało mi się to, co zrobiłaś, wiesz? – Usłyszałam głos przy swoim uchu. Zadrżałam. – Pamiętaj, że zdobywam wszystko, co chcę – wyszeptał i usiadł obok.
Christian? XD
Podeszłam do niego i się pochyliłam. Praktycznie stykaliśmy się głowami. Widziałam w jego oczach triumf. Nie tak łatwo, kolego. Nachyliłam się i wyszeptałam:
- Spier*alaj
I wyszłam.
Chciało mi się śmiać. Pierwszy raz mi się coś takiego wydarzyło. Mam nadzieję, że teraz się ode mnie odczepi.
Powtórzyłam sobie w myślach całą sytuację. Trzeba przyznać, jest przystojny. Nawet bardzo. Ale wolę nie pakować się w to bagno. Później bym tego tylko żałowała. A tego nie chcę.
Weszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Niedługo kolacja, więc zdążę się tylko przebrać i trzeba będzie wychodzić.
Sypialnia, choć nie była duża, wyglądała na przestronną. Ściany – fioletowe, a reszta mebli biała. Mimo że dotarłam tu zaledwie wczoraj, już polubiłam to miejsce. Kompletnie inne niż mój stary dom.
W kącie leżało porozwalanych jeszcze kilka rzeczy. Nie miałam jeszcze czasy, aby się rozpakować.
Zgarnęłam byle jakie ciuchy i szybko je założyłam. Do kolacji zostało zaledwie dziesięć minut, więc nie było czasu, żeby się stroić. Brudne ubrania rzuciłam w kąt pokoju. Później to ogarnę.
Do stołówki praktycznie biegłam. Nie lubiłam się spóźniać. Na szczęście zdążyłam na czas. Wzięłam na tacę przygotowane jedzenie, starając się, aby były to produkty lekkie i zdrowe i usiadłam przy stoliku. Tak się złożyło, że wszystkie miejsca były już zajęte, więc siedziałam sama. Przynajmniej będę mogła chwilę pomyśleć.
- Nie spodobało mi się to, co zrobiłaś, wiesz? – Usłyszałam głos przy swoim uchu. Zadrżałam. – Pamiętaj, że zdobywam wszystko, co chcę – wyszeptał i usiadł obok.
Christian? XD
Katrins Walker
Słodka i miła, a
pięścią by zabiła.
○○○
Tak słodka i silna,
czasami jak lód zimna. Stabilna gdy trzeba zdobędę klucz do nieba.
Imię: Katrins, lecz inni mówią na nią Kat lub Kicia.Nazwisko: Walker
Płeć: Kobieta
Wiek: 21 Lat
Głos: Lales - Pamiętam o Tobie
Orientacja: Heteroseksualizm
Partner: Nie... Nawet jej o tym nie mów!
* Lubi słuchać muzyki i śpiewać.
* Czasem zapali papierosa.
* Można ją zobaczyć na siłowni.
Rodzina: Ojciec: Derek Walker
Matka: Katherine Branwell-Walker
Starszi brat: Kacper Walker
Starszy brat: Oskar Walker
Upomnienia/Pochwały: 0/0
Subskrybuj:
Posty (Atom)
© Agata dla WioskaSzablonów