- W sumie to idealna historia na książkę. Zakazana miłość i te inne
pierdoły dobrze się sprzedają. Tak mi się wydaje. W sumie to głównie
kobiety czytają książki. Nie?
- Szybka zmiana tematu Hood? Dobry jesteś.
- Oj no przecież wiem. Jestem dobry we wszystkim co robię – puściłem jej
oczko jednak chyba nie zrozumiała przekazu. Albo zrozumiała tylko
udaje, że ją to nie bawi. W sumie jest też opcja, że serio ją to nie
bawi. Setna jesteś ciężkim przypadkiem.
- W każdym bądź razie chyba powinniśmy już wracać. Zaraz zrobi się
ciemno, a w tym lesie łatwo się zgubić – westchnęła i zawróciła.
Dołączyłem do niej.
- Możesz zadać mi teraz dwa pytania. Tak jak się umawialiśmy – zapaliłem drugiego papierosa, którego przechowywałem za uchem.
- Zostawię je sobie na później. Jeśli sobie nagrabisz będziesz musiał
powiedzieć mi prawdę i tylko prawdę – uśmiechnęła się złowieszczo. Ale
się uśmiechnęła! Jest taka słodka kiedy się uśmiecha. Ogólnie jest
słodka. Mogłaby być moją młodszą siostrą.
- To niesprawiedliwe tak jeśli teraz o tym pomyślę – wzruszyła ramionami.
- Mogłeś myśleć wcześniej.
- Jesteś wredna.
- Chyba już kiedyś to od ciebie słyszałam. Powtarzasz się Calum. Twój słownik jest aż tak ubogi?
- Prosisz się o karę. Zobaczysz. Będziesz mnie błagać o litość kiedy już zacznę.
- Nie boję się Hood.
- A powinnaś.
~**~
Weszliśmy do jej pokoju. Zamknąłem za nami drzwi na klucz.
- Po co je zamykasz? - rzuciła swoją bluzę na krzesło.
- Żebyś mi nie uciekła czy coś – potarłem dłonie o siebie.
- Że co proszę? - zacząłem się do niej zbliżać. - Jeszcze jeden krok a
dostaniesz Calum. Nie żartuję… - nie miałem zamiaru przestać. Dostanie
to na co zasłużyła!
Zanim zdążyła mi coś zrobić zamknąłem ją w niedźwiedzim uścisku.
- Przeproś mnie grzecznie, a zwrócę ci wolność słoneczko. Idziesz na taki układ?
<Setna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz