Postanowiłam wmusić w siebie kawałek kanapki, udało mi się zjeść połowę. To co powiedział mi Calum było... nie wiem jak to opisać, nikt się o mnie nie martwił. A wiedziałam, ze martwienie się o kogoś oznacza zaryzykowanie życia, nie mogłam do tego dopuścić, muszę chronić wszystkich w drużynie mimo iż ojciec zakazał mi tego.
~*~*~*
Calum przyszedł dość późno jednak ja siedziałam na parapecie, nogi zwisały mi nad oknem do pokoju w którym jeszcze nikt nie mieszkał.
- Więcej nie wymagaj - powiedziałam od razu. Stanął za mną,a ja poczułam jego ciepły oddech na karku...ciepły.
- Krok do tyłu - rzekłam.
- Setna... nic nie robię - powiedział z lekkim żalem. Przerzuciłam swoje nogi tak, że siedziałam do niego przodem.
- Ale czuje, że jesteś za mną, za blisko - odpowiedziałam, a on westchnął i usiadł na łóżku. Zamknęłam oczy, chciałam już spać jednak bałam się, że ojciec wie, że powiedziałam chłopakowi prawdę. Mimo iż wiedziałam, że nie mógł wiedzieć, strach wzmacniał się z każdą minutą.
- Czemu tak się zachowujesz? - zapytał, a ja spojrzałam na niego zdziwiona, zmarszczyłam czoło.
- Jak? - odpowiedziałam pytaniem.
- Mówisz mi cała prawdę, dajesz się przytulić, a teraz nawet nie mogę za tobą stać - wytłumaczył. Zeskoczyłam z parapetu i położyłam się obok niego na łóżku.
- Nie wiesz wszystkiego. Nie lubię jak ktoś mnie dotyka... chwila słabości... - powiedziałam,a on usiadł wygodniej opierając się plecami o ścianę i kładąc nogi na łóżku.
- Nie chwila słabości... po prostu nigdy cię nie przytulali. Prawda? - zapytał i spojrzał w moje oczy.
- Przytulali... nie oni robili co innego - szepnęłam i zamknęłam oczy.
- Setna... co robili? - zapytał podejrzliwie.
- Dziś i tak za dużo się dowiedziałeś. Pozwolisz o jeszcze jedną chwilę słabości? - zapytałam nie patrząc mu w oczy... nie lubiłam okazywać słabości ale chciał żeby mnie przytulił. Mimo iż nie powinnam chcieć.
Calum? Proszę bardzo... chce wykorzystać wszystkie twoje gify xD mam niecny plan :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz