Od Jade

Godzina… O wiele za wcześnie żeby ruszać dupę z łóżka. Leżałabym tak cały dzień gdyby nie mój żołądek domagający się jedzonka. O tak. Jestem bardzo głodna. Ojebałabym jakieś kanapeczki z kawusią. Uwaga, Jade powstaje. Z racji iż jestem naturalnie piękna, a zarazem leniwa nie ubierałam się i nie nakładałam makijażu. Bo po co? Założyłam tylko zakolanówki bo w rezydencji trochę piździ. Do tego japoneczki i lecimy podbić świat.

~**~

Stałam przy bufecie. Miałam dylemat na co się zdecydować. Kurde… Płatki z mleczkiem czy może kanapeczka z szyneczką. Życie jest trudne. Dobra. Biorę i to i to. Pójdzie w cycki… Musi pójść w cycki. Kiedy miałam odejść z tacą jedzenia do stolika jakiś facet klepnął mnie w pośladek. Zabiję przysięgam nogi z dupy powyrywam. Odstawiłam tackę na blat.
- Mogę panu w czymś pomóc? - uśmiechnęłam się sztucznie odrzucając włosy na bok.
- Mogłabyś mi dać - wziął mój jogurt.
- Za wysokie progi na twoje nogi skarbie -zabrałam mu go. - Plus łapki precz od moich rzeczy, a tym bardzie ode mnie. Rozumiemy się koleżko?
- Widzę panienka ma wredny charakterek. Takie dają najszybciej - okej. Przesadził. Zamachnęłam się żeby sprzedać mu siarczystego liścia w policzek jednak złapał moją rękę i wykręcił ją. Stałam teraz o wiele za blisko niego, a co najgorsze odwrócona tyłem. - Przeprosisz? - wyszeptał mi do ucha. Skinęłam nieznacznie.
- Tylko proszę… Puść, to boli - jęknęłam cicho. Czułam z jakim trudem to robił. Oczywiście kłamałam. Kiedy byłam już wolna chwyciłam do ręki kubek z gorącą kawą i wylałam na niego wrzątek. - Spłoniesz kur*wa w piekle czaisz?

<Skarbie?(Christian)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^