Spojrzałam na niego zła, nie dość, że się wplątał to jeszcze użył słowa "ranka" w obecności strażników. Nawet kiedy to był głupi żart powiedzą to ojcu, a w tedy ja pewnie trafię do izolatki na jakiś tydzień.
- To nie była randka, miałam ci pokazać jak się strzela - skłamałam, odwrócił się zdziwiony, chciał coś powiedzieć jednak strażnik uniemożliwił mu to.
- Setno. Ile dni? - zapytał jeden ze strażników, który się podniósł.
- Co dokładnie zrobił? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Znieważył strażnika, pobił, a następnie pobił wezwanych do pomocy - odpowiedział, a ja zamknęłam oczy zdenerwowana. Czy oni tak bardzo lubią te izolatki!?
- Pięć dni, picie, śniadanie, obiad i kolacja, żadnych rozmów - powiedziałam i odeszłam. Nie będę robiła taryfy ulgowej dla chłopaka z którym mogę porozmawiać. Nie będę ani siebie wpakowywać w kłopoty ani jego. Wróciłam na siłownie.
~*~*~*~*
- Nie będę odpowiadała za coś co on powiedział! Miało inne znaczenie! Czy to moja wina, że użył takiego słowa, a nie innego! - krzyczałam na ojca.
- Nawet na przyjaźń to zły moment. Wiesz, że chce cię przed tym uchronić, byś chroniła niepotrzebnych ludzi, a sama ryzykowała swoje życie - powiedział spokojnym głosem. Zawsze taki był! Spokojny, nie mogący wybuchnąć.
- Nie mam zamiaru się tutaj z nikim przyjaźnić, a na pewno zakochiwać - syknęłam zaciskając szczękę. Ojciec uśmiechnął się.
- Więc byś była tego pewniejsza pójdziesz na kilka batów - powiedział nadal z uśmiechem. Taki był mój ojciec... a niby mnie kochał i robił mi taryfę ulgową. Gówno prawda, chyba, że inni mają gorzej. Jednak jeszcze nikt nie poszedł dalej niż do izolatki na dwa tygodnie. Poszłam więc od razu po swoje konsekwencje głupiej rozmowy i przejęzyczenia się Calum'a.
~*~*~*~*~*
Siedem linii przebiegających po moich plecach, rany goiły się jednak cały czas zakładałam na nie bandaż. Był czwarty dzień, a raczej jego końcówka. Przez ten czas byłam byłam jedynie na siłowni, reszta ćwiczeń sprawiała ból. Leżałam na brzuchy na łóżku z zamkniętymi oczami, chciałam zasnąć, mieć spokój. Jednak gdy choć na chwilę zasypiałam często przekręcałam się na plecy, mimo iż wszystko już się goiło nadal bolało. Pierwszy dzień był najgorszy. Otworzyłam oczy i postanowiłam poczytać, położyłam książkę przed mną i zagłębiłam się w lekturę.
~*~*~*~*
Śniadanie, jakoś przeżyłam noc, teraz piłam trzecią kawę i nadal nie miałam wystarczająco energii by wstać i iść choćby do pokoju. Siedem uderzeń... anoreksja i bezsenność może z człowieka uczynić zjawę. Zamknęłam oczy chcąc choć trochę odpocząć.
- Setna... co się z tobą dzieje? - zapytał Christian, a ja otworzyłam oczy i spojrzałam na niego.
- Złe dni, bardzo złe - odpowiedziałam.
- Witam wszystkich! Wróciłem - nagle do stołówki wszedł Calum. Zamknęłam znów oczy i oprałam głowę o kolano prawej nogi, która była na krześle.
- Hej... - odpowiedzieli mu jednak ja milczałam. Usiał obok mnie i poklepał mnie po plecach co wywołało wielki ból. Syknęłam z bólu i wstałam gwałtownie z krzesła wylewając przy tym kawę. Spojrzałam na niego zła.
- Nigdy mnie nie dotykaj - powiedziałam i odwróciłam się do nich i wyszłam ze stołówki. Ruszyłam w stronę pokoju, gdy dotarłam do drzwi oprałam się o nie i otworzyłam z trudem drzwi. Weszłam do pokoju i od razu położyłam się na łóżku.
Calum?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz