Od Calum'a CD Katfrin "Setny"

- Calum… - usłyszałem dobrze znany mi głos. To niemożliwe. To nie może być ona. - Calum no chodź tu. Ile mam na ciebie czekać? - ten cudowny, melodyjny głos.
- Alexis? Alexis gdzie jesteś? - rozglądałem się po pomieszczeniu. To dom rodziców. Mieszkaliśmy u nich.
- W salonie głuptasie – poszedłem tam. Zamarłem kiedy ją zobaczyłem. Siedziała na fotelu głaskając swój brzuch. Upadłem na kolana. To przecież niemożliwe. Czyżby cały ten syf to tylko sen? - Co z tobą misiu? - zaśmiała się. Chol*era zaraz się popłaczę. Moja Alex. Moja Alex żyje… Żyje i wszystko z nią dobrze. Podniosłem się z ziemi. Powoli podszedłem do niej. - Dzisiaj cały dzień kopie – uśmiechnęła się. Chwyciła moją dłoń po czym położyła ją na swoim brzuchu.
- Alex kocham cię. Kocham was – przytuliłem ją. Kiedy odsunąłem ją od siebie zamarłem. - Nie… Nie Alexis… ALEX NIE! - upadłem na kolana szlochając. Przed oczami miałem obrazy szpitala. Jej na stole operacyjnym… Wszystko działo się tak szybko. Kiedy usłyszałem słowa lekarza
„Przykro mi. Zrobiliśmy co mogliśmy.” wszystko straciło sens. Nawet Jade, która siedziała cały czas przy mnie w szpitalu nie dała rady mnie uspokoić. Wyładowałem złość na lekarzu. Pobiłem go. Ten widok miałem przed sobą kiedy trzymałem jej martwe ciało w rękach.

- Calum. Calum obudź się – czułem jak ktoś szturcha mnie w ramię. Zerwałem się do siadu. - Wszystko dobrze?
- Tak. Nie. Nie wiem – zapaliła lampkę przy łóżku. Poczułem łzy na moich policzkach. Cho*lera. Szybko je wytarłem.

https://media.giphy.com/media/glURJQLsZQmWI/giphy.gif

- Calum kim jest Alexis – nie teraz. Nie mogę. Muszę wyjść. Przewietrzyć się. Cokolwiek. Nie mogę tu siedzieć. Bez słowa wstałem z łóżka i wyszedłem z jej pokoju. Muszę zapalić… Cokolwiek byle oderwać się od myślenia o niej. Psychiatra mówił, że nie powinno mnie to już męczyć. Moja Alex. Nie ma jej już. Nie mogę wiecznie jej rozpamiętywać. Calum pozbieraj się. Ale nie mogę. Wyszedłem na dwór. Przyjemny wiatr rozwiewał moje włosy na wszystkie strony. Tego potrzebowałem. Usiadłem na kamiennych schodach i zapaliłem papierosa. Cały czas miałem przed sobą obraz zakrwawionej Alex. Nie mogę wyrzucić tego z głowy. Nie wiem co robić.

<Set?>

Od Jade CD Christiana

Skinął tylko głową i ruszył w stronę stołówki.
- I tak cię nie lubię pizdokleszczu – mruknęłam. - Ale nosić mnie możesz. Jesteś całkiem wygodny.
- Nie ma nic za darmo – przyłożyłam mu środkowego palca do policzka. - O ch*uj ci chodzi? Dogadamy się jakoś – musnął moją skroń. Mimo wszystko było mi przy nim dobrze. Tak wiem. Znam go od… Kilku dni. To może wydawać się dziwne ale ja naprawdę chcę być obok niego. Oczywiście nie dam po sobie poznać. Zniszczyłabym sobie tym reputację.

~**~

Nakarmiona Jade została bezpiecznie odeskortowana do pokoju. Christian postawił mnie na ziemi.
- Możesz już sobie iść – przeciągnęłam się. - Pragnę wziąć gorącą kąpiel z pianą i innymi takimi pierdołami – zniknęłam za drzwiami łazienki żeby napuścić sobie wody. Kiedy wyszłam w samej bieliźnie on dalej tam stał.
- Mogłabyś chodzić tak cały czas – położył się na łóżku.
- Nie kładź się na moim łóżku w brudnych rzeczach – jęknęłam. Będzie śmierdzieć…
- Nie marudź tyle. Umyję się z tobą.
- W snach na pewno.
- Długo będzie się ta woda lała? Też mam ochotę na kąpiel.

<Jeśli dobrze to rozegra Jade zezwoli na wspólną kąpiel. Chris?>

Od Christiana CD Jade

Przyłożyłem nóż do gardła dziewczyny, spojrzałem jak radzi sobie Setna, Calum mimo wszystko miął przewagę, był silniejszy, wyższy i starszy jednak dziewczyna próbowała jakoś go wykiwać. Widać było, że chłopak nie chce jej skrzywdzić tylko obezwładnić, po chwili Setna owinęłam swój bat wokół jego nóg, upadł jednak szybko wstał i zabrał nóż z jej buta. Zanim dziewczyna mogła cokolwiek zrobić ten trzymał ją tak samo jak ja Jade. Nóż przytknięty do gardła, obejmował ją z lekkim uśmiechem. Dziewczyna nie była zadowolona, podcięła go i ten upadł robiąc niechcący lekką ranę Setcie, ona jednak przyłożyła dłoń do rany i spojrzała na krew.
- W miarę dobrze jednak Jade musisz uważać na swoje tyły, Calum... nogi - powiedziała, a oni jej skinęli. Jade chciała już odejść jednak nadal ją trzymałem, odłożyłem nóż i wziąłem ją na ręce.
- Słyszałem jak mnie wyzywasz nie ładnie tak, a ja chciałem ci coś pokazać, zanieść tam ale zaniosę cię tylko do pokoju - powiedziałem z uśmiechem.
- Możemy zahaczyć o stołówkę jestem głodna - uśmiechnęła się, a ja wywróciłem oczami.

Jade?xD

Od Jade CD Christiana

- Calum zanieś mnie – jęknęłam wskakując mu na plecy.
- Przesadzasz znowu – westchnął. - Gdzie mamy iść?
- A ch*uj ich wie. Nie słuchałam jak zwykle -zarechotałam co nie zdarza się często. Brzmię wtedy okropnie więc staram się ograniczać.
- Znowu to zrobiłaś. Brakowało mi tego.
- Ssij mi słonia – prychnęłam. - Idź na salę treningową.
- Ej! Z tego co wiem i co widziałem jesteś dziewczynką i nie masz trąby.
- Powiem ci tak. W dupie byłeś, gó*wno widziałeś – zeszliśmy do sali treningowej jak polecił nam ten kuta*fon.
- Oszukał nas. Na darmo się ruszałam. Co za ch*uj. Ja mu pokarzę. Nogi z dupy powyrywam! - zeskoczyłam z Calumowych pleców.
- Idziemy coś zjeść? - brat przeciągnął się idąc w stronę drzwi. Nie mógł jednak przez nie przejść. Były zamknięte.
- Christian grabisz sobie – warknęłam pod nosem. - Gdzie jesteś pizdokleszczu?! Pokaż mi swój szpetny ryj Christian! Aż mnie ręka świerzbi żeby ci jebnąć! - jak na życzenie pięć postaci wyłoniło się z ukrycia. Calum podszedł bliżej mnie. Coś mi tu nie grało. - W sumie… Oberwie wam się za tego gnoja – przybrałam pozycję do walki. Cholercia dawno tego nie robiłam. Najgorsze jest ku*rwa to, że mam na sobie spódnicę. Przynajmniej przed śmiercią zobaczą coś interesującego!
- Ja trzech ty dwóch – Kolumn uśmiechnął się do mnie widząc nadchodzące kłopoty. - Może nas za to nie przymkną – zaśmiał się.
Z tymi frajerami rozprawiliśmy się w okamgnieniu. Poważnie. Co to miało być. Żeby zabić słynne rodzeństwo Hood potrzeba czegoś więcej!
- Zmywamy się. Muszę się umyć. Śmierdzę potem – jęknęłam na co brat uśmiechnął się. Przed nami pojawiły się jednak dwie kolejne postacie. Nie wróżyło to nic dobrego. Coś czułam, że będą troszeczkę silniejsi. Nim zdążyłam coś zrobić facet, ponieważ stał tam mężczyzna i kobieta, rzucił się na mnie. Powalił mnie na ziemię jednak nie miałam zamiaru tak łatwo się poddać. Kopnęłam go nogą w krocze przez co zwinął się z bólu. - Jade 1, jakiś frajer 0 – podniosłam się z ziemi. - Faceci są słabi – zakpiłam jednak zaraz tego pożałowałam. Zaszedł mnie od tyłu i przyłożył nóż do gardła. Cho*lera. Jestem w dupie. Przynajmniej Calli sobie radził.

<W sumie nie wiem… Calli poradzi sobie z Setcią, ale Jade nie da rady Christianowi. Kocham! Christian?>

Od Katfrin "Setny" CD Calum'a

-Calum! - krzyknęłam zła i spróbowałam się mu wyrwać jednak trzymał mocno. Westchnęłam zrezygnowana po kilku próbach wyrwania się z jego uścisku. Postanowiłam iż kiedyś się znudzi więc będę stała i nic nie robiła. Nie mam zamiaru przepraszać.
- Zdajesz sobie sprawę, że nie przeproszę? - zapytałam się i uniosłam głowę by spojrzeć w jego oczy, które wręcz się śmiały.
- Kiedyś musisz... - powiedział, a ja wywróciłam oczami.
- Calum... - mówiłam co i raz jednak ten nie puszczał.
- Przeproś, a cię puszczę - powiedział, a ja zamknęłam oczy i oparłam się bardziej o chłopaka.
- Jeśli przeproszę to mnie puścisz? - zapytałam i uniosłam powieki oraz wzrok na oczy Calum'a.
- Tak - odpowiedział z nadzieją w głosie. Uśmiechnęłam się lekko jednak po chwili wróciłam do dawnego wyrazu twarzy.
- Calum, Calum, Calum, jeszcze czegoś o mnie nie wiesz. Ja nigdy nie przepraszam - powiedziałam, a on wywrócił oczami.
- Nigdy nie mów nigdy - uśmiechnął się i poczochrał jedną dłonią moje włosy, wykorzystałam tą chwilę i wyrwałam się z jego uścisku. Spojrzał na mnie lekko zdezorientowany, a ja wywróciłam oczami cofając się o kilka kroków. Chłopak zaczął się zbliżać, a ja pogroziłam mu palcem.
- Nie... nawet o tym nie myśl, ja nie przeproszę, a ty nie masz zamiaru siedzieć tutaj całe dni - powiedziałam, a chłopak uniósł jedną brew w geście pytania. Pokręciłam głową i usiadłam na łóżku odkładając na szafkę bat który miałam przyczepiony do spodni. Położyłam się na łóżku i wpatrzyłam się w sufit. Plecy dalej bolały, ale ojciec postanowił się nade mną zlitować i dać mi jakąś maść przyspieszającą gojenie się ran. Zamknęłam na chwilę oczy i już po kilku sekundach poczułam jak Calum kładzie się obok mnie i znów mnie przytula. Pokręciłam głową i otworzyłam oczy.
- Czy ty nie masz dość? - zapytałam, a on zaprzeczył.
- Jak tak to pójdziemy na układ... ja idę się umyć, a potem sobie pójdziesz. Co ty na to? - zapytałam z entuzjazmem w głosie.
- Nie - odpowiedział krótko, a ja wywróciłam oczami i znów wpatrzyłam się w sufit.
- A tak w ogóle to wiesz, że jeśli ktoś tu wejdzie to mamy we dwoje przesrane? - zapytałam się go.
- Dlatego zamknąłem drzwi - powiedział z uśmiechem.
- Tak... otworzę je, a ty sobie będziesz siedział w moim fotelu po północy... bo przecież to jest normalne - rzekłam i westchnęłam.
- E tam... izolatka mi nic nie zrobi - powiedział z uśmiechem jednak po chwili zszedł mu z ust. Pewnie przypomniał sobie o moich plecach.
- Ty izolatka, ja coś innego, ale cóż to mnie wzmocni - powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Setna wiesz, że tak nie możesz...
- ... żyć? Muszę - przerwałam mu.
- Nie, nie musisz. Zobacz ja i Jade żyjemy dobrze mimo tego gdzie jesteśmy - powiedział z lekkim uśmiechem.
- Tak tylko ty nie jesteś synem Lorda.
- Może i nie, ale wiem jak się czujesz... no prawie - odpowiedział i objął mnie mocniej jakby chciał dodać mi otuchy.
- Nie ważne... a i tak naprawdę... zresztą nie ważne - przerwałam sobie nim było za późno. Katfrin... co się z tobą dzieje?!
- Setna mi możesz powiedzieć - rzekł, a ja zaprzeczyłam ruchem głowy.
- Za dużo już o mnie wiesz... co za dużo to nie zdrowo. Nie wiedza jest bezpieczniejsza, pamiętaj, że to ja mam chronić was. Nie wy mnie - powiedziałam.
- Przecież... ojciec kazał ci...
- Nie narażać swojego życia, co nie znaczy, że nie mogę chronić gdy mogę - przerwałam mu i od razu odpowiedziałam na pytanie które pewnie by zadał.
- Ej... przecież jestem zdrowy - powiedział z uśmiechem, a ja wywróciłam oczami .
- Nie ważne... powiedziałabym idź spać, ale pierw musisz iść do swojego pokoju, więc powiem idź do siebie.
- Najpierw przeproś - powiedział z uśmiechem.
- A sobie śpij i tu tylko daj mi się przebrać - rzekłam, a on spojrzał na mnie nieufnie.
- Uciekniesz mi - przyznał w końcu. No i moje plany poszły się jebać.
- Jak ucieknę to będziesz mógł zadać mi jeszcze dwa pytania. Więc wchodzisz w to?
- A wystarczyło tylko przytulić... wchodzę - powiedział, wywróciłam oczami. Puścił mnie, a ja zeszłam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyjęłam czarną pidżamę i bieliznę, poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Rozpuściłam mokre włosy i przebrałam się, wyszłam z łazienki i od razu położyłam się na łóżku na którym był nadal Calum.
- Więc jestem, ale nie musisz mnie przytulać... napra...- nie zdążyłam nawet powiedzieć bo chłopak przysunął mnie do siebie. Westchnęłam i ułożyłam się w miarę wygodnie, wszystko mi przeszkadzało, nikt mnie nie przytulał więc nie mogłam się przyzwyczaić do tego uczucia.
- Calum... no weź! Proszę cię... - powiedziałam próbując go odepchnąć.
- Powiedziałaś proszę, a nie powiesz przepraszam? - zapytał z lekkim niedowierzaniem.
- Nigdy ale to nigdy nie cofam słów, a na pewno nie żałuje ich wymówienia więc nie nie przeproszę - powiedziałam, a on uśmiechnął się i pocałował moje czoło.
- Grabisz sobie.... wiesz, że nie lubię dotyku - spiorunowałam go wzrokiem.
- Jak mi powiesz czemu go nie lubisz to cię puszczę - powiedział, a ja prychnęłam.
- To już wolę przytulić wszystkich na świecie, dobranoc - rzekłam i wtuliłam się w niego zamykając oczy.
- Wiem, że i tak lubisz się do mnie przytulać - powiedział,  ja otworzyłam oczy i ujrzałam jego uśmiech.
- Jeszcze słowo...
- Już już, idź spać - rzekł z uśmiechem, zamknęłam więc oczy.

Calum? xD 

Od Christiana CD Jade

Prychnąłem i wywróciłem oczami.
- Właściwie to wychodzimy wszyscy, każdy z drużyny jest wzywany - powiedziałem.
- Gdzie? - zapytał jeśli się nie mylę Calum.
- Do sali treningowej - odpowiedziałem i wyszedłem, usłyszałem jak Jade wali zeszytem i uśmiechnąłem się lekko. Po chwili wyszli i ruszyli w stronę sali.
- A ty gdzie idziesz? - zapytali we dwoje.
- Widać, że rodzeństwo, nawet tak samo ciekawi - powiedziałem i wywróciłem oczami.
- Nawet odpowiedzi nie udzieliłeś - rzekłem i wyszedłem z zamku. Lord i Setna czekali już na mnie.
- Więc robimy im wiazd? Wszyscy już są - powiedziałem,a Lord skinął głową.
- Macie jeszcze pięciu ochroniarzy was jest dwójka. Więc życzę powodzenia - powiedział mężczyzna i poszedł w stronę lasu. Po chwili doszli do nas strażnicy.
- Nie spodziewają się tego, to pierwszy raz, będę zdezorientowani, nie dawajcie im tak w kość - powiedziała Setna, a w moim oku błysnęła iskierka.
- Będę ich oszczędzał - uśmiechnąłem się.

Jade? Chodzi o atak z zaskoczenia, trening tylko wy nic nie wiecie xD

Od Calum'a CD Katfrin "Setny"

- W sumie to idealna historia na książkę. Zakazana miłość i te inne pierdoły dobrze się sprzedają. Tak mi się wydaje. W sumie to głównie kobiety czytają książki. Nie?
- Szybka zmiana tematu Hood? Dobry jesteś.
- Oj no przecież wiem. Jestem dobry we wszystkim co robię – puściłem jej oczko jednak chyba nie zrozumiała przekazu. Albo zrozumiała tylko udaje, że ją to nie bawi. W sumie jest też opcja, że serio ją to nie bawi. Setna jesteś ciężkim przypadkiem.
- W każdym bądź razie chyba powinniśmy już wracać. Zaraz zrobi się ciemno, a w tym lesie łatwo się zgubić – westchnęła i zawróciła. Dołączyłem do niej.
- Możesz zadać mi teraz dwa pytania. Tak jak się umawialiśmy – zapaliłem drugiego papierosa, którego przechowywałem za uchem.
- Zostawię je sobie na później. Jeśli sobie nagrabisz będziesz musiał powiedzieć mi prawdę i tylko prawdę – uśmiechnęła się złowieszczo. Ale się uśmiechnęła! Jest taka słodka kiedy się uśmiecha. Ogólnie jest słodka. Mogłaby być moją młodszą siostrą.
- To niesprawiedliwe tak jeśli teraz o tym pomyślę – wzruszyła ramionami.
- Mogłeś myśleć wcześniej.
- Jesteś wredna.
- Chyba już kiedyś to od ciebie słyszałam. Powtarzasz się Calum. Twój słownik jest aż tak ubogi?
- Prosisz się o karę. Zobaczysz. Będziesz mnie błagać o litość kiedy już zacznę.
- Nie boję się Hood.
- A powinnaś.

~**~

Weszliśmy do jej pokoju. Zamknąłem za nami drzwi na klucz.
- Po co je zamykasz? - rzuciła swoją bluzę na krzesło.
- Żebyś mi nie uciekła czy coś – potarłem dłonie o siebie.
- Że co proszę? - zacząłem się do niej zbliżać. - Jeszcze jeden krok a dostaniesz Calum. Nie żartuję… - nie miałem zamiaru przestać. Dostanie to na co zasłużyła!
Zanim zdążyła mi coś zrobić zamknąłem ją w niedźwiedzim uścisku.
- Przeproś mnie grzecznie, a zwrócę ci wolność słoneczko. Idziesz na taki układ?

<Setna?>
^